Duchowny ze Szczecina wywołał burzę pomocą dla Ukrainy. „Czuję miłosierdzie, mimo wszystko”
Ksiądz Tomasz Kancelarczyk znowu znalazł się w centrum emocjonalnej dyskusji - tym razem po tym, jak opisał pomoc dla ukraińskich dzieci i wyjaśnił, dlaczego mimo bolesnej pamięci o Wołyniu zdecydował się wesprzeć potrzebujących.
Sprawa dotyczy konkretnej akcji Fundacji Małych Stópek: siostra zakonna z Charkowa poprosiła o mleko i kaszki dla dzieci, a duchowny poinformował, że przygotowywane dary mają trafić do Ukrainy w postaci całej palety produktów. Jednocześnie podkreślił, że pomoc ta budzi sprzeczne reakcje, bo w sieci pojawiły się zarówno słowa poparcia, jak i ostre ataki.
Prośba z Charkowa i pomoc dla najmłodszych
Cała historia zaczęła się od kontaktu z siostrą zakonną, orionistką z Charkowa, która zwróciła się do księdza z prośbą o wsparcie dla dzieci. Chodziło o podstawowe produkty żywnościowe: mleko i kaszki, których w tamtejszych domach pomocy i domach dziecka brakuje w stopniu odczuwalnym każdego dnia.
W wiadomości duchownego padły także konkretne liczby pokazujące skalę problemu. Ksiądz przytoczył koszt jednego pudełka mleka - 200 hrywien - oraz miesięczne świadczenie dla ukraińskiej matki na jedno dziecko, wynoszące 800 hrywien. Z jego relacji wynika, że siostry zakonne regularnie odmawiają pomocy kobietom, bo same nie dysponują wystarczającymi zasobami.
Proszę księdza, pudełko mleka kosztuje 200 hrywien, a ukraińska matka na jedno dziecko otrzymuje na miesiąc 800, jest im bardzo ciężko. Siostry każdego dnia muszą odmawiać pomocy tym kobietom, bo same nie mają czym się podzielić. One nie mają, ale my Darczyńcy Fundacji Małych Stópek, jeszcze mamy
ksiądz Tomasz Kancelarczyk
„Miłosierdzie, mimo wszystko” i odniesienie do Wołynia
W swoim wpisie duchowny połączył pomoc dla ukraińskich dzieci z pamięcią o polskich ofiarach zbrodni UPA. Wspomniał o wołyńskich dzieciach mordowanych w brutalny sposób i zaznaczył, że ta pamięć nie znika, gdy pakowane są kolejne kartony z żywnością.
Ksiądz opisał też emocje towarzyszące przygotowaniu darów. Według niego to właśnie w takim geście widzi miłosierdzie, które nie unieważnia historycznych ran, ale jednocześnie pozwala odpowiedzieć na potrzebę drugiego człowieka. W zakończeniu swojego wpisu odwołał się do słowa „nekome”, czyli zemsta, użytego w przywołanej przez niego historii starego Żyda z obozu zagłady.
Dzisiaj te mleko i kaszki pakuję na paletę, która zakonnym busem wyruszy w trasę, aby pokonać blisko 2000 km i być pokarmem dla ukraińskich dzieci, tak dla ukraińskich dzieci. Robię to, pamiętając o polskich wołyńskich dzieciach mordowanych przez UPA na wiele okrutnych sposobów, których moja wrażliwość nie pozwala mi ich wymieniać
ksiądz Tomasz Kancelarczyk
Wiecie co czuję, gdy układam tę stertę z mlecznych pudełek? Czuję miłosierdzie, mimo wszystko, mimo Wołynia, mimo tego całego ukraińskiego okrucieństwa, i tak parafrazując tego Żyda czuję, że to jest moja nekome, to jest moja zemsta
ksiądz Tomasz Kancelarczyk
Burza w komentarzach i podział wśród odbiorców
Wpis ks. Tomasza Kancelarczyka został szeroko komentowany na forum Fundacji Małych Stópek. Część użytkowników odebrała go jako sprzeczny z własnymi przekonaniami i przekazała bardzo krytyczne uwagi wobec wsparcia dla Ukrainy. W komentarzach pojawiały się zarzuty dotyczące zarówno zachowania Ukraińców, jak i ich stosunku do historii oraz pomocy otrzymywanej w Polsce.
Nie zabrakło jednak także głosów poparcia. Część osób podkreślała, że niezależnie od narodowości każde dziecko ma prawo do jedzenia i podstawowej troski. Duchowny sam zaznaczył też, że osoby niezgadzające się z taką działalnością mogą po prostu pozostać przy milczeniu zamiast atakować darczyńców.
- Fundacja Małych Stópek od lat działa jako jedna z największych organizacji pro-life w Polsce.
- Jej codzienna pomoc obejmuje samotne matki oraz rodziny w trudnej sytuacji życiowej.
- Ks. Kancelarczyk jest również związany z organizacją Marszu dla Życia i Procesji z relikwiami świętych.
Dlaczego ta sprawa ma znaczenie także lokalnie
Spór wokół pomocy dla Ukrainy nie dotyczy wyłącznie jednej internetowej dyskusji. Dla lokalnej społeczności to sygnał, jak mocno wciąż ścierają się pamięć historyczna, emocje związane z wojną oraz potrzeba niesienia pomocy tu i teraz. W takich sytuacjach szczególnie wyraźnie widać, że działalność społeczna i charytatywna potrafi budzić nie tylko wdzięczność, ale też gwałtowne spory o granice solidarności.
W przypadku Szczecina i regionu sprawa ma dodatkowy wymiar, bo ksiądz Tomasz Kancelarczyk od lat jest rozpoznawalną postacią w działaniach pro-life i pomocowych. Dlatego każda jego publiczna wypowiedź odbija się szerokim echem, a reakcje odbiorców pokazują, jak wrażliwy pozostaje temat wsparcia dla uchodźców i ofiar wojny.
Co dalej z pomocą Fundacji Małych Stópek
Z przekazu duchownego wynika, że zbierane produkty mają zostać przewiezione zakonnym busem do Ukrainy i trafić do dzieci potrzebujących podstawowej żywności. Na razie nie podano kolejnych szczegółów logistycznych ani terminu wyjazdu, ale sam duchowny jasno wskazał, że pomoc będzie kontynuowana, jeśli są na nią darczyńcy.
Cała historia pokazuje, że nawet pojedyncza prośba o mleko i kaszki może uruchomić ogólnopolską debatę o pamięci, empatii i granicach wsparcia. W tym przypadku ksiądz Kancelarczyk postawił sprawę jednoznacznie: pamięć o krzywdach nie przekreśla potrzeby pomocy tym, którzy dziś cierpią.
Informacje przekazała Fundacja Małych Stópek.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!