Poniedziałek, 6 lipca 2026
Imieniny: Dominika, Łucja, Gotard

Szczeciński dokument o rodzie Grünebergów pokaże wspólne dziedzictwo Pomorza Zachodniego

Szczecińscy filmowcy realizują dokument o rodzinie Grünebergów, która przez pokolenia tworzyła i naprawiała organy rozsiane po całej Europie, a część z tych instrumentów nadal brzmi także w Polsce.

Film o rodzinie, która wpisała się w muzyczną historię regionu

Nowy dokument ma opowiedzieć o rodzie organmistrzów, konstruktorów i budowniczych organów, których działalność była ważnym elementem życia kulturalnego Pomorza Zachodniego. Twórcy filmu podkreślają, że chcą przybliżyć mieszkańcom historię rodziny Grünebergów i pokazać, jak duży ślad pozostawili po sobie w lokalnym dziedzictwie.

W centrum opowieści znajdą się nie tylko same instrumenty, lecz także ich losy i miejsca, w których do dziś można ich słuchać. Organy tej rodziny zachowały się w Polsce, Niemczech i na Łotwie, co czyni z tego projektu historię wykraczającą daleko poza jeden region i jedną epokę.

„Dynastia Grünebergów” to przede wszystkim historia o organach, które budowali i naprawiali. Dziś to nasze wspólne dziedzictwo kulturowe, które należy szanować

Helena Kwiatkowska, reżyserka

Zdjęcia w pałacu, kościołach i szkole muzycznej

Realizatorzy zaczęli zdjęcia tydzień temu w barokowym pałacu w Sitnie, gdzie zainscenizowali scenę przyjęcia z udziałem Georga Friedricha. Filmowy klimat mają budować także ujęcia kręcone w niemieckich kościołach w Boocku, Menkin i Ahlbecku oraz w Państwowej Szkole Muzycznej I stopnia w Szczecinie.

W połowie czerwca reżyserka otrzymała Dyplom Uznania Konsulatu Generalnego Niemiec za wcześniejsze filmy poświęcone wspólnemu dziedzictwu kulturowemu, w tym dokumenty o rodzinie Quistorpów i rodzinie Stoewerów. To kolejny projekt, który wpisuje się w jej zainteresowanie historią regionu i relacjami po obu stronach granicy.

Jan Kułakowski i młode spojrzenie na organmistrzowską tradycję

Jednym z motorów całego przedsięwzięcia jest 17-letni Jan Kułakowski, współautor scenariusza i narrator. To on dwa lata temu napisał do Heleny Kwiatkowskiej z propozycją stworzenia dokumentu o szczecińskim rodzie organmistrzów. Jak opowiada, jego zainteresowanie tematyką zaczęło się przypadkiem, gdy trafił do klasy organów w szkole muzycznej II stopnia.

To właśnie tam - dzięki doktor Małgorzacie Klorek - zafascynował się organami i organologią. Od kilku lat popularyzuje pamięć o rodzinie Grünebergów, a praca nad filmem ma dla niego być spełnieniem dwóch marzeń: filmowego i muzycznego. W produkcji pojawi się też jego gra na organach, między innymi w Menkin.

„Nie mogę uwierzyć, że to wszystko się dzieje”

Jan Kułakowski, współautor scenariusza i narrator

Muzyka, wykonawcy i kulisy zdjęć po obu stronach Odry

Twórcy chcą pokazać w filmie szerokie spektrum wykonawców i repertuaru - od muzyki barokowej po utwory powstające podczas nagrań. W dokumencie mają pojawić się improwizacje szczecińskiego organisty, doktora Filipa Presseisena, a także sceny z udziałem lokalnych aktorów.

Za zdjęcia i montaż odpowiadają Bartosz Jurgiewicz i Łukasz Nyks. Jak mówią, materiał powstawał już po dwóch stronach Odry, a także w Głuszowie, gdzie działa warsztat Ars Organum specjalizujący się w naprawie organów. Wśród występujących zobaczymy Wojciecha Sandacha, Macieja Litkowskiego i Konrada Pawickiego z Teatru Współczesnego oraz Macieja Sikorskiego z Teatru Lalek Pleciuga.

„Odkrywamy rzeczy, których na co dzień nie mielibyśmy szansy odkryć”

Łukasz Nyks, zdjęcia i montaż

„Myślę, że większość Szczecinian kojarzy to nazwisko z willi, którą trzeba było przesunąć (przy ul. Batalionów Chłopskich – red.). Mam nadzieję, że uda nam się ich zaciekawić i pokazać, jak wiele zrobiła ta rodzina”

Bartosz Jurgiewicz, zdjęcia i montaż

Dlaczego to ważne dla mieszkańców regionu

Historia Grünebergów to nie tylko opowieść o instrumentach, lecz także o tożsamości miejsca, które przez wieki współtworzyło kulturę Pomorza Zachodniego. Dla lokalnej społeczności to szansa, by lepiej poznać nazwisko, które wielu osobom kojarzy się jedynie z zabytkową willą przy ul. Batalionów Chłopskich, a w rzeczywistości kryje znacznie szerszy wkład w rozwój muzyki i rzemiosła.

Ważnym świadectwem tej historii są też zachowane instrumenty. Szczególne miejsce zajmuje egzemplarz w trzcińskim Kościele Mariackim, gdzie od blisko 200 lat można słuchać organów zbudowanych przez Augusta Wilhelma Grünenberga. To jeden z nielicznych instrumentów na Pomorzu Zachodnim, który zachował zarówno oryginalny mechanizm, jak i neogotycki prospekt.

Dziedzictwo, które trwa od XVIII do XX wieku

Rodzina Grünebergów była aktywna od XVIII do XX wieku. W warsztacie rozwijanym przez Barnima powstały setki instrumentów, które trafiały do kościołów w różnych częściach Europy, a nawet poza nią - do Rosji, Litwy, Łotwy i Republiki Południowej Afryki.

Największe dzieło Barnima Grüneberga znajduje się w kościele Świętej Trójcy w Lipawie na Łotwie, gdzie stoją największe organy na świecie. Z kolei w polskich kościołach nadal można spotkać instrumenty tej rodziny, co nadaje całemu projektowi wymiar nie tylko historyczny, ale i żywy - słyszalny dosłownie podczas nabożeństw i koncertów.

Informacje przekazała Helena Kwiatkowska i zespół realizujący dokument o rodzinie Grünebergów.

Źródło: zobacz oryginał

Zgłoś poprawkę do redakcji

Jeśli zauważyłeś błąd merytoryczny, nieścisłość lub chcesz sprostować informację — napisz do nas. Twoje zgłoszenie trafi bezpośrednio do redakcji.

Odpiszemy na podany adres e-mail.
AJ

Agnieszka Jurewicz

Redaktorka z 11-letnim doświadczeniem, pisze o ludziach, kulturze i miejskich historiach Szczecina.

Więcej artykułów →

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!