Szczeciński dokument o rodzie Grünebergów pokaże wspólne dziedzictwo Pomorza Zachodniego
Szczecińscy filmowcy realizują dokument o rodzinie Grünebergów, która przez pokolenia tworzyła i naprawiała organy rozsiane po całej Europie, a część z tych instrumentów nadal brzmi także w Polsce.
Film o rodzinie, która wpisała się w muzyczną historię regionu
Nowy dokument ma opowiedzieć o rodzie organmistrzów, konstruktorów i budowniczych organów, których działalność była ważnym elementem życia kulturalnego Pomorza Zachodniego. Twórcy filmu podkreślają, że chcą przybliżyć mieszkańcom historię rodziny Grünebergów i pokazać, jak duży ślad pozostawili po sobie w lokalnym dziedzictwie.
W centrum opowieści znajdą się nie tylko same instrumenty, lecz także ich losy i miejsca, w których do dziś można ich słuchać. Organy tej rodziny zachowały się w Polsce, Niemczech i na Łotwie, co czyni z tego projektu historię wykraczającą daleko poza jeden region i jedną epokę.
„Dynastia Grünebergów” to przede wszystkim historia o organach, które budowali i naprawiali. Dziś to nasze wspólne dziedzictwo kulturowe, które należy szanować
Helena Kwiatkowska, reżyserka
Zdjęcia w pałacu, kościołach i szkole muzycznej
Realizatorzy zaczęli zdjęcia tydzień temu w barokowym pałacu w Sitnie, gdzie zainscenizowali scenę przyjęcia z udziałem Georga Friedricha. Filmowy klimat mają budować także ujęcia kręcone w niemieckich kościołach w Boocku, Menkin i Ahlbecku oraz w Państwowej Szkole Muzycznej I stopnia w Szczecinie.
W połowie czerwca reżyserka otrzymała Dyplom Uznania Konsulatu Generalnego Niemiec za wcześniejsze filmy poświęcone wspólnemu dziedzictwu kulturowemu, w tym dokumenty o rodzinie Quistorpów i rodzinie Stoewerów. To kolejny projekt, który wpisuje się w jej zainteresowanie historią regionu i relacjami po obu stronach granicy.
Jan Kułakowski i młode spojrzenie na organmistrzowską tradycję
Jednym z motorów całego przedsięwzięcia jest 17-letni Jan Kułakowski, współautor scenariusza i narrator. To on dwa lata temu napisał do Heleny Kwiatkowskiej z propozycją stworzenia dokumentu o szczecińskim rodzie organmistrzów. Jak opowiada, jego zainteresowanie tematyką zaczęło się przypadkiem, gdy trafił do klasy organów w szkole muzycznej II stopnia.
To właśnie tam - dzięki doktor Małgorzacie Klorek - zafascynował się organami i organologią. Od kilku lat popularyzuje pamięć o rodzinie Grünebergów, a praca nad filmem ma dla niego być spełnieniem dwóch marzeń: filmowego i muzycznego. W produkcji pojawi się też jego gra na organach, między innymi w Menkin.
„Nie mogę uwierzyć, że to wszystko się dzieje”
Jan Kułakowski, współautor scenariusza i narrator
Muzyka, wykonawcy i kulisy zdjęć po obu stronach Odry
Twórcy chcą pokazać w filmie szerokie spektrum wykonawców i repertuaru - od muzyki barokowej po utwory powstające podczas nagrań. W dokumencie mają pojawić się improwizacje szczecińskiego organisty, doktora Filipa Presseisena, a także sceny z udziałem lokalnych aktorów.
Za zdjęcia i montaż odpowiadają Bartosz Jurgiewicz i Łukasz Nyks. Jak mówią, materiał powstawał już po dwóch stronach Odry, a także w Głuszowie, gdzie działa warsztat Ars Organum specjalizujący się w naprawie organów. Wśród występujących zobaczymy Wojciecha Sandacha, Macieja Litkowskiego i Konrada Pawickiego z Teatru Współczesnego oraz Macieja Sikorskiego z Teatru Lalek Pleciuga.
„Odkrywamy rzeczy, których na co dzień nie mielibyśmy szansy odkryć”
Łukasz Nyks, zdjęcia i montaż
„Myślę, że większość Szczecinian kojarzy to nazwisko z willi, którą trzeba było przesunąć (przy ul. Batalionów Chłopskich – red.). Mam nadzieję, że uda nam się ich zaciekawić i pokazać, jak wiele zrobiła ta rodzina”
Bartosz Jurgiewicz, zdjęcia i montaż
Dlaczego to ważne dla mieszkańców regionu
Historia Grünebergów to nie tylko opowieść o instrumentach, lecz także o tożsamości miejsca, które przez wieki współtworzyło kulturę Pomorza Zachodniego. Dla lokalnej społeczności to szansa, by lepiej poznać nazwisko, które wielu osobom kojarzy się jedynie z zabytkową willą przy ul. Batalionów Chłopskich, a w rzeczywistości kryje znacznie szerszy wkład w rozwój muzyki i rzemiosła.
Ważnym świadectwem tej historii są też zachowane instrumenty. Szczególne miejsce zajmuje egzemplarz w trzcińskim Kościele Mariackim, gdzie od blisko 200 lat można słuchać organów zbudowanych przez Augusta Wilhelma Grünenberga. To jeden z nielicznych instrumentów na Pomorzu Zachodnim, który zachował zarówno oryginalny mechanizm, jak i neogotycki prospekt.
Dziedzictwo, które trwa od XVIII do XX wieku
Rodzina Grünebergów była aktywna od XVIII do XX wieku. W warsztacie rozwijanym przez Barnima powstały setki instrumentów, które trafiały do kościołów w różnych częściach Europy, a nawet poza nią - do Rosji, Litwy, Łotwy i Republiki Południowej Afryki.
Największe dzieło Barnima Grüneberga znajduje się w kościele Świętej Trójcy w Lipawie na Łotwie, gdzie stoją największe organy na świecie. Z kolei w polskich kościołach nadal można spotkać instrumenty tej rodziny, co nadaje całemu projektowi wymiar nie tylko historyczny, ale i żywy - słyszalny dosłownie podczas nabożeństw i koncertów.
Informacje przekazała Helena Kwiatkowska i zespół realizujący dokument o rodzinie Grünebergów.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!